niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział 2

Rozdział 2 

 ***Justin*** 
Dziewczyna pocałowała chłopaka w policzek i coś powiedziała po czym oboje wstali, śmiejąc się - Justin!- zawołał Frank- co?- spytałem - ładna, co nie ?- spytał - ładna? Ona jest rewelacyjna - odpowiedziałem - racja, ale ty nie masz u niej szans. Nie jeden się starał o nią. A skończyło się na tym, że chłopak nie jeden. Wylądował albo u higienistki albo prosto do szpitala był wieziony. Jak się znowu za bardzo przystawiał to lewa rączka od razu złamana i obolałe ciało a krocze najbardziej - powiedział - ostra suczka- powiedziałem. Rozmarzyłem się o dziewczynie, już ją dzisiaj widziałem. Tak się patrzyła na mój samochód, że zrobiło mi się aż smutno. Bo samochód był na pierwszym miejscu a nie ja - uważaj na słówka. To w końcu moja uczennica. A za razem jestem jej wychowawcą - powiedział - to jeszcze lepiej- powiedziałem - nie podam ci jej nazwiska ani adresu - powiedział - no stary, nie bądź taki - powiedziałem - ochrona danych osobistych. Wiesz coś o tym?- spytał. No to popsuł mi wszystko. - dobra kończymy, chłopaki zanieście rakiety, piłeczki i piłkę do kantorka- powiedział - ale najpierw na zbiórkę - powiedział - w dwuszeregu - powiedział. Wszyscy ustawili się w dwuszeregu. Mika stanęła przed chłopakiem europejskie karnacji-wyrównać - powiedział - jak wiecie za dwa tygodnie, nasza szkoła oraz z pobliskiego miasta organizują zlot uczniów. Dwa tygodnie z uczniami z innej szkoły, na zlocie integracyjnym. Mam nadzieję, że wszyscy z naszej klasy wezmą udział?- spytał - no właśnie. Dwa tygodnie, czyli pokoje będą mieszane. Uczniowie z tej i tamtej szkoły w jednych pokojach. I dziewczyny z chłopakami ? Mam rację? W tamtym roku tak było - powiedziała Mika- tak masz racje, pokoje mieszane dziewczyny i chłopcy z obu szkół. Czyli ty Mikaela jedziesz na pewno?- spytał - oczywiście.Ale - powiedziała - ale chcesz być z Jek'iem Eric'iem i Pablem w pokoju mam rację?- odpowiedział pytaniem na pytanie - racja, tak jak w tamtym roku - odpowiedziała. Mmm nie grzeczna z niej dziewczynka skoro przez dwa tygodnie chce być z chłopakami w jednym pokoju . 
***Mikaela*** 
Serio? On musi się na mnie tak lampić? - aa i jeszcze mam jedno pytanie - powiedziałam - jakie?- spytał wychowawca - z Toledo czy z Cleveland będą uczniowie? - spytałam - w tym roku z Toledo- odpowiedział - to dobrze - powiedziałam uśmiechając się . Jak dobrze pójdzie to będę w pokoju z kuzynka, chłopakiem kuzynki i kolegą z tamtej szkoły, jak pojadą jeśli nie to koledzy z mojej szkoły mi wystarczą. Ale nie w tym sensie. - dlaczego ?- spytał - czy Jeremi White, Bella Cat i Nathan William będą mogli być ze mną w pokoju i z chłopakami? To moi dobrzy znajomi, a Bella to moja kuzynka i Amandy także. Może się pan zapytać, w końcu to moja siostra i chyba wie kto jest moja rodziną a nie - uśmiechnęłam się do wuefisty niewinnie a zarazem naiwnie. Ale on i tak tego nie rozpozna - Amanda to prawda? Znasz te osoby ?- spytał siostrę - tak proszę pana, Belli mama to siostra naszego taty. A Nathan i Jeremi to nasi dobrzy znajomi- odpowiedziała, kurwa kocham ją. Przecież ona nich w ogóle nie zna. Znaczy tylko Belle,a chłopaków nie zna. Będę się musiała jakoś jej odwdzięczyć, już drugi raz potwierdza. Tak jak w tamtym roku tylko, że w tamtym roku to byli uczniowie ze Waszyngtonu a tam to ja mam znajomych. - w takim razie, jeśli pojadą będziecie mogli być w jednym pokoju.- powiedział - mam nadzieje, że Max i Alice także pojadą - powiedział - najprawdopodobniej to tak. Ale Alice ma High Scholl za tydzień i prawdopodobnie sam Max pojedzie - powiedziałam - mhm. To jak coś to powiedz Maxowi o wyjeździe - powiedział - dobrze- odpowiedziałam - a teraz ruchy, bo się spóźnicie na następną lekcje - powiedział - ej ale Max jedzie na zlot? Na pewno czy jeszcze nie do końca wiesz?- spytał Eric- na pewno. W stu procentach jedzie. Nie opuścił zlotów od kiedy skończył szkołę to jest jakieś już cztery lata - powiedziałam - aha. Ok- powiedział i odszedł . - Eeee Mika nie śpij - szturchał mnie cały czas Jeka - no nie śpię - powiedziałam ziewając, po czym poprawiłam ręce aby było mi wygodniej leżeć -idziesz dzisiaj na imprezę do Pabla?-spytał - ty mnie się pytasz czy bym nie poszła. Przecież dobrze znasz odpowiedź - powiedziałam, każdy kto chodzi do tej szkoły, dobrze wie. Iż ja Mikaela Torres nie opuściłam jeszcze ani jednej imprezy ze szkoły. A imprezy sobota, niedziela to zawsze w klubie z całą paczką - racja, to o 19 przyjdziemy po ciebie- powiedział - ty, Eric, Mark, Melodii zapewne i kto jeszcze ?- spytałam - tyle- odpowiedział- aha, ok- powiedziałam. - Odprowadzić cię?- spytał Pablo- nie dzięki. Pójdę sama- powiedziałam uśmiechając sie do chłopaka - widzimy się na imprezie- powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Po czym poszłam swoją drogą, a chłopak swoją. Po drodze wstąpiłam do macka i kupiłam sobie na wynos mac chicken'a , z podwójnymi frytkami . Jestem tal głodna, że zjadła bym konia z kopytami. Z fast food'ami ruszyłam w stronę domu, jedząc frytki po drodze. - Mika zaczekaj - wolała Katia - hymm?- spytałam z pełną buzią frytek - znasz Biebera, czy jakoś tak?- spytała - nieee, a co ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie - pytał się mnie i Sofii o ciebie- powiedziała. Co? - jak wyglądał? - spytałam - wysoki, szatyn, miał tatuaże, ciemne oczy. I taki świetny samochód, o którym gadałaś z Pablem - powiedziała - powiedziałyście mu? - spytałam wkurzona- nazwisko. Ale nie wiem co powiedziała Sofia - odpowiedziała. No zajebiście - okey dzięki - powiedziałam. O co mu chodzi? Nic. Żadnych znaków. Żadnych nadziei. Nie pokazywałam ani nie dawałam. Prowokowałam? Na pewno nie. Dobra. Nie opłaca martwić się na zapas. - jestem- powiedziałam wchodzą do domu - Max? - spytałam- w kuchni - odpowiedział - ej Max jest sprawa bo za dwa tygodnie jest zlo...- zatkałam się i stanęłam jak wryta gdy weszłam do kuchni i zobaczyłam tego chłopaka co był u nas na wf - wiem o zlocie Justin mi powiedział - co on tu robi?- spytałam - przyszedł do mnie - powiedział Max - skąd w się znacie ?- spytałam - można powiedzieć ze , że szkoły - powiedział po czym oboje sie zaśmiali - wiesz to może jednak ty i Alice nie pojedziecie a bracia Pabla i Erica?- spytałam - czemu ? Ja i Alice pojedziemy i weźmiemy ze sobą jeszcze Justina - powiedział - a on z jakiej paki ?- spytałam wkurzona- no właśnie?- dołączył się do rozmowy kolega Maxa- przecież nie mam nikogo z rodziny w tej szkole ani znajomych ?- spytał , dobrze wiedziałam do czego zmierza - załatwimy to z Frankiem i pojedziesz - powiedział Max- po co?- spytałam - po to aby was pilnować. Amanda mówiła, że masz być z Erickiem , Jakiem , Pablem . Nathanem, Bella i Jeremim w pokoju? -powiedział . Serio ? On to powiedział? - Max- powiedziałam - Erica, Jaka i Pabla znasz osobiście nie raz byli u mnie . A Nathana , Jeremiego i Belle znasz można powiedzieć , że lepiej ode mnie chociaż i nie. Sam mnie zawoziłeś i przywoziłeś od nich z Toledo kiedy chciałam a rodzicie nie pozwalali mi albo żeby się nie dowiedzieli - powiedziałam - z nimi chcesz być w pokoju ?- spytał - tak a z kim innym ?- odpowiedziałam - to my z Alice nie musimy jechać - powiedział - na prawdę ?- spytałam- tak wiem do czego są zdolni i do czego ty. I się nie martwię teraz - powiedział - dzięki - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka - a zapomniałabym masz, już nie chęć tego jeść a to są nasze ulubione wiec zjesz ?- spytałam - byłaś w Macu?- spytał - tak - odpowiedziałam - zjem - odpowiedział i wziął papierową torbę z jedzeniem - zjadłam trochę frytek - powiedziałam -a teraz zjadła bym coś meksykańskiego - powiedziałam myśląc o tym co mogła bym zjeść - idź do siebie, ja odgrzeje ci obiad - powiedział - a co jest?- spytałam - to o czym teraz zapewne myślisz - powiedział - kurczak po meksykańsku w trzech smakach ?- spytałam - wiedziałem, że o tym myślisz . Za dziesięć minut przyjdź - powiedział a ja poszłam do siebie. Patrząc jeszcze zanim zniknęła mi kuchnia z pola widzenia ten cały Justin nie był zadowolony z takiego rozwiązania . Gdy weszłam do pokoju usiadłam na parapecie i spojrzałam na zegarek. Punkt piątą, o siódmej impreza u Pabla. Zeszłam z parapetu i otworzyłam szafę która była prawie na całą ścianę . Dla mnie jest ona ogromna a dla mojej siostry mała. Specjalnie dla niej rodzice zniszczyli pokój gościnny i zrobili jej garderobę a mi wystarczy tylko kilkanaście metrów w pokoju . Dla mnie to wystarczające a moja siostra by nawet w tym pokoju szaf nie pomieściła a u mnie i szafa , fotel wiszący i leżący do tego stolik, dwie poduszki przy stoliku . Biurko, fotel i do tego jeszcze wielkie łóżko. I nawet ogromny parapet . Nie rozumiem jej po co jej tyle tych szaf. U mnie nawet miejsce jest na kilku fiszek , zwykłe deski i dwie szafki nocne zapełnione żelkami . Ale o tym to nikt nie wie. Wyjęłam z szafy czarną sukienkę połączoną ze spodenkami , czyli można tez powiedzieć inaczej bluzka połączoną ze spodenkami bez rękawów zawiązywana na szyi do tego zwykłe białe trampki - Mika jedzenie - zawołał Max- już idę - powiedziałam po czym położyłam na łóżku przygotowane ubrania i zeszłam do kuchni - siadaj - powiedział Max podając mi cały talerz jedzenia - oo twój kolega także zostaje na kolacji - powiedziałam biorąc talerz od chłopaka siostry - tak wyszło - odpowiedział, po czym zadzwonił mi telefon - no co tam Jeka?- spytałam - ej słuchaj Mika mogłabyś podjechać pode mnie, a z pod mojego domu pójdziemy wszyscy już do Pabla na imprezę - powiedział - no ok ale czemu ?- spytałam słysząc śpiew najprawdopodobniej Erica - Eric się upił, jak rzuciła go Melodii i raczej nie dojdziemy do ciebie - powiedział - czyli Melodii nie będzie?- spytałam - nie - oke będę przed siódma - powiedziałam - dobra to siódmej - powiedział i się rozłączył - gdzie mam cie zawieść?- spytał Max widząc, że mam do jego sprawę - do Jaka- odpowiedziałam - przed siódma masz być ro za piętnaście siódma masz być tutaj gotowa - mówił - tak jest - powiedziałam po czym usiadłam i zjadłam kolacje . Nie kończąc jej do końca pobiegłam do swojego pokoju . Gdy weszłam do pokoju zabrałam z łóżka przybrane rzeczy po czym wzięłam jeszcze czystą bieliznę i weszłam do łazienki zamykając się . 
Wychodząc w pośpiechu z wanny wytarłam się i wysuszyłam włosy . Nałożyłam na siebie bieliznę i spojrzałam w lustro było by wszystko idealnie gdyby nie ten pieprzony tatuaż którego zrobiłam jeszcze jak byłam na wakacjach w Waszyngtonie kilka miesięcy temu. Tak ależ oczywiście " Kocham tylko ciebie jedynego. Tylko do ciebie należy moje serce Justin " . Jak pijana musiałam być aby zrobić sobie ten tatuaż i jaki Justin ? W kim ja się wtedy zakochałam ? Nie myśląc już dłużej o tatuażu na biodrach nałożyłam na siebie sukienkę , po czym nałożyłam stopki i trampki. Rozczesałam włosy i nie układają ich dłużej zbiegłam po schodach - Mika pośpiesz się - powiedział Max - już idę - powiedziałam wchodząc do kuchni - dobrze wyglądam ?- spytałam wchodząc do kuchni, po czym obaj odwrócili się w moja stronę , Justinowi szczęka opadła ? Serio tak chciało mi się śmiać gdy zobaczyłam jego reakcje - Mika przebrać się - powiedział pokazując w stronę mojego pokoju ręką - chyba sobie żartujesz, zawozisz mnie czy mam sobie taksówkę zamówić?- spytałam - idź nałóż siebie kurtkę czy coś - powiedział - Max ty się słyszysz? Od wakacji są upały a ty mi każesz nałożyć kurtkę?- zaśmiałam się - idź do samochodu - powiedział i rzucił mi kluczyki - czyli mogę jechać - powiedziałam i już zamykałam drzwi wejściowe gdy zostałam przyciśniętą do ściany - nie zapomnij sobie o mnie . Bo ja o tobie nigdy nie zapomniałem - powiedział Justin i zniknął a ja stałam jak wryta i analizowałam wszystko od początku do końca .


****************
Tak jak mówiłam w "rozdziale 1" dziś dwa   rozdziały bo dłuuugo mnie tu nie było .
Piszcie czy wam się podoba czy też nie. Podawajcie również swoje ff jeśli piszecie. Następny rozdział postaram dodać jeszcze w tym tygodniu.

Rozdział 1

Rozdział 1

 Godzina 7.12 budzik dzwoni jak co tydzień w poniedziałek . Nie na widzę wstawać do szkoły i to jeszcze w poniedziałek. Wyłączyłam denerwująca melodie w telefonie. Zsunęłam kołdrę z ciała, powoli wstałam. Ociężałym krokiem ruszyłam w stronę szafy, spojrzałam w okno. Pogoda jak pogoda w stanie Michigan , czyli tak jak zawsze nawet ciepło. Chwyciłam parę czarnych przecieranych przy końcach spodenek, biały na ramiączkach t-shirt i czarna kamizelkę . Powlekłam się ponownie w stronę łóżka, wsunęłam na nogi przygotowane spodenki, zdjęłam bokserkę która służyła mi jako cała piżama , nałożyłam białą bluzkę i kamizelkę . Po czym usiadłam na łóżku i z powrotem usypiałam ponownie. A po chwili leżałam z zamkniętymi oczami gdyby nie ta wredna żmija wtargnęła do mojego królestwa - Mikaela pośpiesz się nie mogę się dzisiaj spóźnić - mówiła coś - no tak śpij sobie w najlepsze nie przejmuj się siostrą która dzisiaj na bardzo ważną sprawę - mówiła, ziewnęłam- taak bardzo ważną tą sprawę masz. Bzykanko z najwyższej czy jakimś z młodszych w kiblu ?- spytałam zaspana - jak się zaraz nie zamkniesz to dostaniesz - powiedziała - oczywiście - odpowiedziałam - ale wiesz. Zazwyczaj to siostry lubią między sobą rywalizować, kłócić się kto ma lepsze ubrania. Wypytywać na jako pomalować paznokcie. A u nas to ja jestem ta ładniejsza nie potrzebuję tony fluidu, masy pudru czy rozjaśniacza. Nie potrzebuje korektora i masy kremu pod zmarszczki które właśnie się robią od używania takiej masy główna. Ale też nie muszę nakładać szpilek, bo jak na swój wiek jestem wysoka, jakie ciuchy nałożę to w takich będzie mi ładnie. A ty? Ty musisz nakładać na swoją ładna paszczę tony kremu pod zmarszczki które i tak widać chodź dopiero masz nie całe szesnaście wiosen. Nie wspominając, iż twoja kosmetyczka zawiera kilkaset opakowań kremu na zmarszczki, kilkaset opakowań fluidu w szkle lub w tubce, rozjaśniacze, pudry, bronzery, róże, paletki z cieniami do powiek, tusze, korektory, laynery, szminki, pomadki, kredki, paletka do brwi, kredki do ust i nie wiem co jeszcze. A o ubraniach nie wspomnę bo w galerii jesteś prawie codziennie to powiem ci tylko jedno. Nie warto. I na tym kończę moją przemowę - powiedziałam - cieszę się, że jesteś tą ładniejszą, sprytniejszą i w ogóle ale to ja mam branie u chłopaków a nie ty słonko. A teraz racz swoje dupsko i chodź bo zaraz to się spóźnimy na lekcje - powiedziała wychodząc z pokoju. Wstałam z łóżka, chwyciłam plecak i wrzuciłam do niego szkicownik, kilka książek, dwa zeszyty i teczkę z kartkami oraz piórnik. Z zajebistym wyposażeniem ołówków i kredek. Po czym wstałam nałożyłam białe ledy. Po drodze chwyciłam jeszcze głośniki, słuchawki bezprzewodowe i wrzuciłam do plecaka po czym zarzuciłam go na obydwa ramiona i wyszłam z pokoju zamykając go na klucz. Zbiegłam po schodach i wpadłam na chłopaka mojej starszej siostry- Amanda - powiedział wściekle, nie patrząc na mnie - pomyliłeś się - powiedziałam uśmiechając się - Mika- powiedział uśmiechając się - kiedy przyjechaliście?-spytałam - dzisiaj w nocy - odpowiedział -no tak. Wiesz czy jeszcze jest Ama czy już poszła?- spytałam - dwie minuty temu wyszła - odpowiedział - to jestem zmuszona na deskę - odpowiedziałam - zaczekaj podwiozę cię - powiedział - na prawdę? Mógłbyś?- spytałam - tak, Alice nie ma w domu bo musiała jechać z twoją mama do pracy po jakieś świstki, więc mogę cie podwieźć - powiedział -to chodź- powiedział. A po chwili siedziałam na skórzanym fotelu w białym audi Maxa , kocham auta. Nie ważne czy są białe czy czarne. Czy kosztowały miliony dolarów czy tylko kilkadziesiąt. Czy są nówki sztuki czy też maja swoje lata. Ale jedna i najważniejszą rzeczą jest to aby się błyszczał nic więcej . Brudnego samochodu nie na widzę . Skrzynia rozdzielcza to moje najukochańsze miejsce na trzymanie nóg w samochodzie Maxa - nogi - powiedział chłopak gdy położyłam nogi na skrzyni rozdzielczej- wiesz jak bardzo cie kocham? - spytałam- do czego zmierzasz?- odpowiedział pytaniem na pytanie - to tego. Iż bardziej kocham auta niż ciebie wybacz - odpowiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha - wysiadaj- powiedział - wyrzucasz mnie? Mnie wyrzucasz? To tak jak powiedzieć komuś, że to cacuszko jest brzydkie - powiedziałam- szkoła - powiedział pokazując - uuups... Już idę - powiedziałam - narazie . I pamiętaj co ci powiedziałam - odpowiedziałam, wysiadając - do zobaczenia skarbie- powiedziałam, głaszcząc drzwi samochodu. Jakoś szybko mija dziś mi czas. Moim aktualnym punktem była szkoła. Do póki nie zobaczyłam tego cudeńka. Tego ślicznego, pięknego, czarnego Jaguara. Matko Boska, czy ty na prawdę nie możesz sprawić abym miała obsesję na czymś innym a nie na samochodach? Co jedno przejeżdżające auto to ładniejsze. No dobra,kumam Detroit najniebezpieczniejsze miejsce w MI ale ok, co tam. Ale żeby najładniejsze auta widziała gdy chodzę do szkoły, wracam z niej, idę z paczką do Maca. No błagam - ee laska! Bo się jeszcze zakochasz - powiedział jakiś chłopak - w tobie na pewno nie- odpowiedziałam nie zwracając na niego uwagi - tak sądzisz?- spytał - tak na pewno - odpowiedziałam patrząc dalej na zajebiste auto- jak chcesz, ładne autko co nie?- spytał - człowieku ty się mnie pytasz czy to autko jest ładne?- spytałam - no tak- odpowiedział - to auto...to moje marzenie. Matko tez chcę takiego dostać na osiemnastkę, albo nie teraz chcę go dostać za dwa lata mi się nie przyda bo będzie nowszy .- mówiłam - chciał byś się przejechać?- spytał. Zajebiście czerwone światło włączyło mi się od razu, z jeden strony jak dziewczyna by nie chciała. A z drugiej nie mogę nikomu z tej szkoły ufać. Bo to to, to za wiele- nie dzięki. Wystarczy mi sam widok- powiedziałam i odeszłam, nie zwracając na chłopaka z który przed chwilą rozmawiałam. Nawet nie wiem jak wygląda.- Mika!- powiedziała a raczej krzyknęła moja siostra - czego?- spytałam - z kim ty przed chwilą gadałaś?- spytała - nie wiem- odpowiedziałam - ta na pewno - powiedziała - nie mam pojęcia jak ten chłopaka wygląda. Ale wiem jedno, jeśli to cacuszko jest jego to jest szczęściarzem - powiedziałam rozmarzając o samochodzie marki Jaguar- tak to jego samochód. A co zakochałaś się ?- spytała - noo ale nie w chłopaku. Tylko w samochodzie- odpowiedziałam. Nagle zadzwonił dzwonek. No to zajebiście, pierwszy mamy wf a ja nie jestem przebrana. Szybkim krokiem ruszyłam do szkoły . Znienawidzonego miejsca przez wielu uczniów. Podeszłam do szafki wpisałam kod i szybko wyjęłam strój na wf. Przy szafkach znajduje się szatnia wiec nie musiałam się śpieszyć. Weszłam do niej, była pusta wiec szybko podeszłam do mojego miejsca i zdjęłam kamizelkę i t-shirt. Po czym nałożyłam czarny sportowy stanik. Po czym zdjęłam spodenki i nałożyłam luźniejsze także czarne. Nałożyłam jeszcze buty do biegania i zbierając wszystkie swoje rzeczy wrzuciłam je do szafki. Po czym nałożyłam pasek na rękę z czytnikiem aby później móc otworzyć szafkę. Wybiegłam ze szkoły. - Torres jak zwykle spóźniona- powiedział wuefista - przepraszam - powiedziałam - dobra, biegnij za dziewczynami. Albo za chłopakami a później zrób z nimi rozgrzewkę i z nimi dziś zagrasz w kosza- powiedział. No to świetnie mam przesrane, jakiś facet zmierzał w stronę nauczyciela. A ja nie czekając na zaproszenie ruszyłam za chłopakami, przy drugim okrążeniu dogoniłam ich - dobra, teraz rozgrzewka - powiedział wuefista - a ty co, za kare?- spytał Jeka- no, muszę z wami dzisiaj grać - powiedziałam rozciągając się - w kosza?- spytał - a w co innego gracie?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie - racja - odpowiedział. Gdy się już rozciągnęliśmy, Jeka i Mark wybierali drużyny - Ben- powiedział Mark- Mika- powiedział Jeka- gra z nami?- spytał zaskoczony Mark- a nie widać?- spytałam uśmiechając się - no widać - odpowiedział - Eric- powiedział Mark- Matt- powiedział Jeka- to jest jeszcze Tom i Pablo - powiedział - no właśnie to do nas Pablo a do was Tom- powiedziałam uśmiechając się do wszystkich - ale to ja teraz wybieram - powiedział Mark - ale to dziewczyną się ustępuje - odpowiedziałam - Mika orient - zawołał nauczyciel i rzucił we mnie piłką do kosza. Pablo bardzo mądry chłopak złapał ją - widać, że na prawdę zależy panu na mojej śmierci - zawołałam uśmiechając się do nauczyciela - orientacja Mika nic więcej - odpowiedział- grajcie a wy dziewczyny w tenisa - odpowiedział - ja chce skakać - powiedziałam do wszystkich - no dobra a od was ?- spytał Jeka - ja- powiedział Mark. 
 *** Justin ***
 Widzę,że jednak opłacało mi się zostać w tej szkole - a ty stary! Co tak się tam patrzysz na moją uczennice ?- spytał Frank- jak ona ma na imię?- spytałem - która?- odpowiedział tym samym- ta zajebista co teraz gra z chłopakami. Przecież oni ją zabiją - powiedziałem - Mika, przecież już mówiłem. A i nie był bym taki pewny, że jej coś zrobią. Potrafi się bić i to nie źle. A w dodatku jest wyszczekana jak nie jedna dziewczyna w tej szkole. Tylko, że jest jeden minus-powiedział - jaki?- spytałem - spójrz tam! Na tą co gra pierwsza, to jej siostra bliźniaczka. Nie są podobne z daleka. Czasami można je sobie pomylić - powiedział. Spojrzałem raz na tą dziewczynę co gra w tenisa a tą co gra z chłopakami w kosza. Obróciłem głowę w prawo a potem w lewo. Spojrzałem na blondynkę nic podobnego do brunetki. Nagle Mika potknęła się i przewróciła. Prawie przewróciła, bo wpadła na chłopaka o europejskiej karnacji złapał ją i upad razem z nią . Zrobiło mi się słabo nie wiem czemu ale gdy zobaczyłem, że dzielą ich centymetry to zamarłem. Dziewczyna pocałowała...



**************
Hej! Przepraszam, że tak późno ale nie miałam  weny. I nie wiedziałam jak to napisać. Ale za to dzisiaj dwa rozdziały.