Rozdział 2
***Justin***
Dziewczyna pocałowała chłopaka w policzek i coś powiedziała po czym oboje wstali, śmiejąc się - Justin!- zawołał Frank- co?- spytałem - ładna, co nie ?- spytał - ładna? Ona jest rewelacyjna - odpowiedziałem - racja, ale ty nie masz u niej szans. Nie jeden się starał o nią. A skończyło się na tym, że chłopak nie jeden. Wylądował albo u higienistki albo prosto do szpitala był wieziony. Jak się znowu za bardzo przystawiał to lewa rączka od razu złamana i obolałe ciało a krocze najbardziej - powiedział - ostra suczka- powiedziałem. Rozmarzyłem się o dziewczynie, już ją dzisiaj widziałem. Tak się patrzyła na mój samochód, że zrobiło mi się aż smutno. Bo samochód był na pierwszym miejscu a nie ja - uważaj na słówka. To w końcu moja uczennica. A za razem jestem jej wychowawcą - powiedział - to jeszcze lepiej- powiedziałem - nie podam ci jej nazwiska ani adresu - powiedział - no stary, nie bądź taki - powiedziałem - ochrona danych osobistych. Wiesz coś o tym?- spytał. No to popsuł mi wszystko. - dobra kończymy, chłopaki zanieście rakiety, piłeczki i piłkę do kantorka- powiedział - ale najpierw na zbiórkę - powiedział - w dwuszeregu - powiedział. Wszyscy ustawili się w dwuszeregu. Mika stanęła przed chłopakiem europejskie karnacji-wyrównać - powiedział - jak wiecie za dwa tygodnie, nasza szkoła oraz z pobliskiego miasta organizują zlot uczniów. Dwa tygodnie z uczniami z innej szkoły, na zlocie integracyjnym. Mam nadzieję, że wszyscy z naszej klasy wezmą udział?- spytał - no właśnie. Dwa tygodnie, czyli pokoje będą mieszane. Uczniowie z tej i tamtej szkoły w jednych pokojach. I dziewczyny z chłopakami ? Mam rację? W tamtym roku tak było - powiedziała Mika- tak masz racje, pokoje mieszane dziewczyny i chłopcy z obu szkół. Czyli ty Mikaela jedziesz na pewno?- spytał - oczywiście.Ale - powiedziała - ale chcesz być z Jek'iem Eric'iem i Pablem w pokoju mam rację?- odpowiedział pytaniem na pytanie - racja, tak jak w tamtym roku - odpowiedziała. Mmm nie grzeczna z niej dziewczynka skoro przez dwa tygodnie chce być z chłopakami w jednym pokoju .
***Mikaela***
Serio? On musi się na mnie tak lampić? - aa i jeszcze mam jedno pytanie - powiedziałam - jakie?- spytał wychowawca - z Toledo czy z Cleveland będą uczniowie? - spytałam - w tym roku z Toledo- odpowiedział - to dobrze - powiedziałam uśmiechając się . Jak dobrze pójdzie to będę w pokoju z kuzynka, chłopakiem kuzynki i kolegą z tamtej szkoły, jak pojadą jeśli nie to koledzy z mojej szkoły mi wystarczą. Ale nie w tym sensie. - dlaczego ?- spytał - czy Jeremi White, Bella Cat i Nathan William będą mogli być ze mną w pokoju i z chłopakami? To moi dobrzy znajomi, a Bella to moja kuzynka i Amandy także. Może się pan zapytać, w końcu to moja siostra i chyba wie kto jest moja rodziną a nie - uśmiechnęłam się do wuefisty niewinnie a zarazem naiwnie. Ale on i tak tego nie rozpozna - Amanda to prawda? Znasz te osoby ?- spytał siostrę - tak proszę pana, Belli mama to siostra naszego taty. A Nathan i Jeremi to nasi dobrzy znajomi- odpowiedziała, kurwa kocham ją. Przecież ona nich w ogóle nie zna. Znaczy tylko Belle,a chłopaków nie zna. Będę się musiała jakoś jej odwdzięczyć, już drugi raz potwierdza. Tak jak w tamtym roku tylko, że w tamtym roku to byli uczniowie ze Waszyngtonu a tam to ja mam znajomych. - w takim razie, jeśli pojadą będziecie mogli być w jednym pokoju.- powiedział - mam nadzieje, że Max i Alice także pojadą - powiedział - najprawdopodobniej to tak. Ale Alice ma High Scholl za tydzień i prawdopodobnie sam Max pojedzie - powiedziałam - mhm. To jak coś to powiedz Maxowi o wyjeździe - powiedział - dobrze- odpowiedziałam - a teraz ruchy, bo się spóźnicie na następną lekcje - powiedział - ej ale Max jedzie na zlot? Na pewno czy jeszcze nie do końca wiesz?- spytał Eric- na pewno. W stu procentach jedzie. Nie opuścił zlotów od kiedy skończył szkołę to jest jakieś już cztery lata - powiedziałam - aha. Ok- powiedział i odszedł . - Eeee Mika nie śpij - szturchał mnie cały czas Jeka - no nie śpię - powiedziałam ziewając, po czym poprawiłam ręce aby było mi wygodniej leżeć -idziesz dzisiaj na imprezę do Pabla?-spytał - ty mnie się pytasz czy bym nie poszła. Przecież dobrze znasz odpowiedź - powiedziałam, każdy kto chodzi do tej szkoły, dobrze wie. Iż ja Mikaela Torres nie opuściłam jeszcze ani jednej imprezy ze szkoły. A imprezy sobota, niedziela to zawsze w klubie z całą paczką - racja, to o 19 przyjdziemy po ciebie- powiedział - ty, Eric, Mark, Melodii zapewne i kto jeszcze ?- spytałam - tyle- odpowiedział- aha, ok- powiedziałam. - Odprowadzić cię?- spytał Pablo- nie dzięki. Pójdę sama- powiedziałam uśmiechając sie do chłopaka - widzimy się na imprezie- powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Po czym poszłam swoją drogą, a chłopak swoją. Po drodze wstąpiłam do macka i kupiłam sobie na wynos mac chicken'a , z podwójnymi frytkami . Jestem tal głodna, że zjadła bym konia z kopytami. Z fast food'ami ruszyłam w stronę domu, jedząc frytki po drodze. - Mika zaczekaj - wolała Katia - hymm?- spytałam z pełną buzią frytek - znasz Biebera, czy jakoś tak?- spytała - nieee, a co ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie - pytał się mnie i Sofii o ciebie- powiedziała. Co? - jak wyglądał? - spytałam - wysoki, szatyn, miał tatuaże, ciemne oczy. I taki świetny samochód, o którym gadałaś z Pablem - powiedziała - powiedziałyście mu? - spytałam wkurzona- nazwisko. Ale nie wiem co powiedziała Sofia - odpowiedziała. No zajebiście - okey dzięki - powiedziałam. O co mu chodzi? Nic. Żadnych znaków. Żadnych nadziei. Nie pokazywałam ani nie dawałam. Prowokowałam? Na pewno nie. Dobra. Nie opłaca martwić się na zapas. - jestem- powiedziałam wchodzą do domu - Max? - spytałam- w kuchni - odpowiedział - ej Max jest sprawa bo za dwa tygodnie jest zlo...- zatkałam się i stanęłam jak wryta gdy weszłam do kuchni i zobaczyłam tego chłopaka co był u nas na wf - wiem o zlocie Justin mi powiedział - co on tu robi?- spytałam - przyszedł do mnie - powiedział Max - skąd w się znacie ?- spytałam - można powiedzieć ze , że szkoły - powiedział po czym oboje sie zaśmiali - wiesz to może jednak ty i Alice nie pojedziecie a bracia Pabla i Erica?- spytałam - czemu ? Ja i Alice pojedziemy i weźmiemy ze sobą jeszcze Justina - powiedział - a on z jakiej paki ?- spytałam wkurzona- no właśnie?- dołączył się do rozmowy kolega Maxa- przecież nie mam nikogo z rodziny w tej szkole ani znajomych ?- spytał , dobrze wiedziałam do czego zmierza - załatwimy to z Frankiem i pojedziesz - powiedział Max- po co?- spytałam - po to aby was pilnować. Amanda mówiła, że masz być z Erickiem , Jakiem , Pablem . Nathanem, Bella i Jeremim w pokoju? -powiedział . Serio ? On to powiedział? - Max- powiedziałam - Erica, Jaka i Pabla znasz osobiście nie raz byli u mnie . A Nathana , Jeremiego i Belle znasz można powiedzieć , że lepiej ode mnie chociaż i nie. Sam mnie zawoziłeś i przywoziłeś od nich z Toledo kiedy chciałam a rodzicie nie pozwalali mi albo żeby się nie dowiedzieli - powiedziałam - z nimi chcesz być w pokoju ?- spytał - tak a z kim innym ?- odpowiedziałam - to my z Alice nie musimy jechać - powiedział - na prawdę ?- spytałam- tak wiem do czego są zdolni i do czego ty. I się nie martwię teraz - powiedział - dzięki - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka - a zapomniałabym masz, już nie chęć tego jeść a to są nasze ulubione wiec zjesz ?- spytałam - byłaś w Macu?- spytał - tak - odpowiedziałam - zjem - odpowiedział i wziął papierową torbę z jedzeniem - zjadłam trochę frytek - powiedziałam -a teraz zjadła bym coś meksykańskiego - powiedziałam myśląc o tym co mogła bym zjeść - idź do siebie, ja odgrzeje ci obiad - powiedział - a co jest?- spytałam - to o czym teraz zapewne myślisz - powiedział - kurczak po meksykańsku w trzech smakach ?- spytałam - wiedziałem, że o tym myślisz . Za dziesięć minut przyjdź - powiedział a ja poszłam do siebie. Patrząc jeszcze zanim zniknęła mi kuchnia z pola widzenia ten cały Justin nie był zadowolony z takiego rozwiązania . Gdy weszłam do pokoju usiadłam na parapecie i spojrzałam na zegarek. Punkt piątą, o siódmej impreza u Pabla. Zeszłam z parapetu i otworzyłam szafę która była prawie na całą ścianę . Dla mnie jest ona ogromna a dla mojej siostry mała. Specjalnie dla niej rodzice zniszczyli pokój gościnny i zrobili jej garderobę a mi wystarczy tylko kilkanaście metrów w pokoju . Dla mnie to wystarczające a moja siostra by nawet w tym pokoju szaf nie pomieściła a u mnie i szafa , fotel wiszący i leżący do tego stolik, dwie poduszki przy stoliku . Biurko, fotel i do tego jeszcze wielkie łóżko. I nawet ogromny parapet . Nie rozumiem jej po co jej tyle tych szaf. U mnie nawet miejsce jest na kilku fiszek , zwykłe deski i dwie szafki nocne zapełnione żelkami . Ale o tym to nikt nie wie. Wyjęłam z szafy czarną sukienkę połączoną ze spodenkami , czyli można tez powiedzieć inaczej bluzka połączoną ze spodenkami bez rękawów zawiązywana na szyi do tego zwykłe białe trampki - Mika jedzenie - zawołał Max- już idę - powiedziałam po czym położyłam na łóżku przygotowane ubrania i zeszłam do kuchni - siadaj - powiedział Max podając mi cały talerz jedzenia - oo twój kolega także zostaje na kolacji - powiedziałam biorąc talerz od chłopaka siostry - tak wyszło - odpowiedział, po czym zadzwonił mi telefon - no co tam Jeka?- spytałam - ej słuchaj Mika mogłabyś podjechać pode mnie, a z pod mojego domu pójdziemy wszyscy już do Pabla na imprezę - powiedział - no ok ale czemu ?- spytałam słysząc śpiew najprawdopodobniej Erica - Eric się upił, jak rzuciła go Melodii i raczej nie dojdziemy do ciebie - powiedział - czyli Melodii nie będzie?- spytałam - nie - oke będę przed siódma - powiedziałam - dobra to siódmej - powiedział i się rozłączył - gdzie mam cie zawieść?- spytał Max widząc, że mam do jego sprawę - do Jaka- odpowiedziałam - przed siódma masz być ro za piętnaście siódma masz być tutaj gotowa - mówił - tak jest - powiedziałam po czym usiadłam i zjadłam kolacje . Nie kończąc jej do końca pobiegłam do swojego pokoju . Gdy weszłam do pokoju zabrałam z łóżka przybrane rzeczy po czym wzięłam jeszcze czystą bieliznę i weszłam do łazienki zamykając się .
Wychodząc w pośpiechu z wanny wytarłam się i wysuszyłam włosy . Nałożyłam na siebie bieliznę i spojrzałam w lustro było by wszystko idealnie gdyby nie ten pieprzony tatuaż którego zrobiłam jeszcze jak byłam na wakacjach w Waszyngtonie kilka miesięcy temu. Tak ależ oczywiście " Kocham tylko ciebie jedynego. Tylko do ciebie należy moje serce Justin " . Jak pijana musiałam być aby zrobić sobie ten tatuaż i jaki Justin ? W kim ja się wtedy zakochałam ? Nie myśląc już dłużej o tatuażu na biodrach nałożyłam na siebie sukienkę , po czym nałożyłam stopki i trampki. Rozczesałam włosy i nie układają ich dłużej zbiegłam po schodach - Mika pośpiesz się - powiedział Max - już idę - powiedziałam wchodząc do kuchni - dobrze wyglądam ?- spytałam wchodząc do kuchni, po czym obaj odwrócili się w moja stronę , Justinowi szczęka opadła ? Serio tak chciało mi się śmiać gdy zobaczyłam jego reakcje - Mika przebrać się - powiedział pokazując w stronę mojego pokoju ręką - chyba sobie żartujesz, zawozisz mnie czy mam sobie taksówkę zamówić?- spytałam - idź nałóż siebie kurtkę czy coś - powiedział - Max ty się słyszysz? Od wakacji są upały a ty mi każesz nałożyć kurtkę?- zaśmiałam się - idź do samochodu - powiedział i rzucił mi kluczyki - czyli mogę jechać - powiedziałam i już zamykałam drzwi wejściowe gdy zostałam przyciśniętą do ściany - nie zapomnij sobie o mnie . Bo ja o tobie nigdy nie zapomniałem - powiedział Justin i zniknął a ja stałam jak wryta i analizowałam wszystko od początku do końca .
****************
Tak jak mówiłam w "rozdziale 1" dziś dwa rozdziały bo dłuuugo mnie tu nie było .
Piszcie czy wam się podoba czy też nie. Podawajcie również swoje ff jeśli piszecie. Następny rozdział postaram dodać jeszcze w tym tygodniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz